16.10.08

Katowice czyli juz prawie dom

...ale prawie robi wielka roznice!
W sumie stwierdzam, ze dla jakiegos przybysza z mocno cywilizowanego swiata tzw. zachodniego klimaciki na dworcu PKP w Katowicach bylyby rownie zadziwiajace i egzotyczne co dla nas marokanskie jadlodajnie brudne jak warsztat samochodowy.
Oto ciagle istnieje tu bar, ktory pamieta dobre czasu socjalizmu- ogromny a pusty z szaro-burymi sciano-szybami, z umarlym neonem "restauracja" pisanym ta charakterystyczna pochyla trzcionka. W tle brzmi kiczowata muzyczka umpa umpa z lichych automatow do gier. Obok mnie siedziala bardzo "elegancka" kobieta w wieku bardziej niz srednim w zlotej kurtce i oko miala podkreslone mocno niebieska kreska... Na czarnych czarnych stlolach lezaly plastikowe zolte podkladki z wytartymi czerwonymi szlaczkami, jeden stol posiadal zolty obrus materialowy dodatkowo.
Na dworcu mozna kupic mydlo i powidlo: kolorowo sie prezentuja pizamki i ciuszki naprzeciw stoisk z owocami i warzywami..ot taka nasza polska medina.
Jednym slowem tez mamy swoje relikty przeszlosci, ktorymi mozemy (??) przyciagnac do nas turystow :P

3 komentarze:

adadi pisze...

Eeeech... komuno wróć!!!! :)
ale pewnie nie wróci... natomiast dobrze, ze Ty wrocilas Guapa! Mam nadzieje, ze oczarowalo Cie Maroko tak jak i mnie niegdys...
Licze na foto show juz wkrotce:) Czy mam zaproszenie na tażina i berberyjsą herbatke? To ja przytargam obiecana butelke rumu...
A bloga kontynuuj oczywiscie, chetnie poczytam o tym co tez robilas na dzialce w weekend;)
Besos, abrazos. I do zobaczenia juz wkrotce:)

marga pisze...

I aż dziw bierze, że wciąż są tacy, którym tęskno do tamtych czasów!!!
poza tym wcale nie jestem pewna, czy jakiś turysta się na to złapie, chyba że jakis wyjątkowy KONESER :)

marga pisze...

dlaczego do jasnej anielki nie ma tu jeszcze żadnych zdjęć ???????? grrrr!!!